WSPOMNIENIA ZE SZWAJCARII

 

Skojarzenia ze Szwajcarią są dość jednoznaczne: bogactwo, neutralność, precyzja. Niemal każdy marzy o posiadaniu szwajcarskiego zegarka, skosztowaniu tamtejszej czekolady, czy serów. Piękny surowy i górzysty krajobraz przyciąga amatorów pieszych wędrówek, wspinaczy oraz narciarzy i snowboardzistów. Nas też zaintrygowała, dlatego spakowaliśmy walizki i pojechaliśmy na lotnisko Chopina do Warszawy, by stamtąd polecieć co Zurychu...

 

Ciąg dalszy...

 

Tego dnia mieliśmy jeszcze okazję poznać kolejny ośrodek dla osób niepełnosprawnych, a dokładnie Dom Łukasza, w którym przebywają ludzie dorośli, którzy przede wszystkim wykonują konkretne prace. Zobaczyliśmy pomieszczenia, gdzie wyrabiali podpałki do kominków, obsługiwali kawiarenkę, zajmowali się zwierzętami lub ogrodem. Po obejrzeniu ich placówki zaprezentowaliśmy 30 minutowy film, którego autorem jest Filip Przepiórski,  pokazujący pracę i życie w ośrodku w Sierakowicach. Później zaproszono nas na obiad i deser. Do posiłku przygrywał zespół składający się z wychowanków Domu Łukasza. Występy te zachwyciły nas i pomogły nam w lepszej integracji ze Szwajcarską młodzieżą oraz samym kierownikiem ośrodka, którego na koniec obdarowaliśmy pamiątkami z Kaszub. Po rozmowach z Panią Ewą i naszymi przewodnikami wyraził także chęć nawiązania kontaktu z naszą placówką. W świetnym nastroju, pełni emocji, wróciliśmy późnym wieczorem do hotelu.

 

       

         

         

     

 

Kolejny dzień wycieczki okazał się równie emocjonujący. Pojechaliśmy do niemieckiej Konstancji. Tam weszliśmy do Sea Life, niezwykłego oceanarium. Oglądaliśmy niesamowite żyjątka morskie. Rafy koralowe, koniki morskie, meduzy, przeróżne ryby, płaszczki, pyszczaki i rekiny, ogromne żółwie oraz małe i urocze pingwiny, nie z Madagaskaru tym razem, ale z Antarktydy. Doprawdy ciężko opisać jak fascynujące jest podwodne życie. Tego dnia mieliśmy możliwość także przepłynięcia promem przez Jezioro Bodeńskie i podziwiania przepięknych widoków Konstancji. 

 

         

         

         

 

Ostatniego dnia tej niezwykłej przygody, mieliśmy możliwość po raz ostatni skorzystać z atrakcji hotelu, zrobić zakupy zwłaszcza czekoladowe i spokojnie się spakować. O 17.15 mieliśmy wylot z Zurychu. I już około 19.00 byliśmy znowu w Polsce. Zjedliśmy polską kolację i pojechaliśmy autokarem do Sierakowic. Tam już czekali na nas bliscy i zabrali nas do „rzeczywistości”.

 

       

 

Ale nikt nie odbierze już nam wspomnień i tego co widzieliśmy, czyli niezwykłych krajobrazów alpejskich i radości na twarzach dzieci.

 

Relację oraz zdjęcia zawdzięczamy Anecie. 

 

 

<<< Powrót do strony pierwszej